login: haslo:

Szczęśliwego Nowego Roku !!!
31-12-2010

Ostatnią noc mijającego roku spędziliśmy w domu. Jola się rozchorowała, więc tym razem zaplanowana zabawa sylwestrowa w schronisku pod Turbaczem przeszła nam koło nosa :(
Gerlach
20-12-2010

Niestety nie powiodła się moja druga próba wejścia na Gerlach. Mimo iż brakowało nam zaledwie 150 metrów do szczytu, bardzo trudne warunki pogodowe i duże zagrożenie lawinowe zmusiły nas do odwrotu.
Turbacz
05-12-2010

Na wyjazd zdecydowaliśmy się w piątek wieczorem. Po szybkim pakowaniu ok. 3:00 w nocy wyruszyliśmy do Zakopanego. W sobotę przeszliśmy się Drogą pod Reglami do Doliny Kościeliskiej (niestety z psem do TPN wchodzić nie wolno). Ponieważ w Gorcach pies jest mile widziany zarówno na szlakach jak i w schroniskach, w niedzielę pojechaliśmy do Nowego Targu, skąd weszliśmy na Turbacz.
Alpy z trochę innej perspektywy
28-10-2010

Podczas ostatniego lotu z Mediolanu do Warszawy udało mi się zrobić kilka zdjęć ośnieżonych, alpejskich szczytów, oświetlonych promieniami zachądzącego słońca, tym razem z trochę innej niż zwykle perspektywy.
Rysy, Giewont i Czerwone Wierchy
23-09-2010

Rewelacyjna prognoza pogody dla Zakopanego na kilka kolejnych dni sprawiła, że wziąłem na szybko dwa dni urlopu, spakowałem plecak i pojechałem w nasze Tatry. W czwartek wybrałem trasę Palenica-Rysy-Palenica, w piątek poszedłem na Czerwone Wierchy. W drodze z Doliny Małej Łąki na Kondracką Kopę pobiegłem jeszcze na Giewont ponieważ na Przełęczy Kondrackiej okazało się, że na szczyt nie dotarła jeszcze żadna "pielgrzymka" :) Miałem więc okazję pobyć na górze przez chwilę sam :) Co prawda chciałem zabawić w naszej zimowej stolicy jeszcze przez weekend, ale niestety musiałem wrócić do Łodzi już w piątek :(
Dinara (Chorwacja)
11-09-2010

Na zdobycie najwyższej góry Chorwacji mieliśmy tylko jeden dzień w drodze z Plitvic do Puli. No i się nie udało :( Zanim dojechaliśmy z Knina do Glavas, skąd prowadzi szlak na górę, zaczęło padać. Po godzinie oczekiwania w aucie, aura się poprawiła i wróciła nam nadzieja na zdobycie góry. Niestety po ponad 3 godzinnym marszu, gdy byliśmy jakieś 20 minut przed szczytem znowu zaczęło lać i widoczność spadła do kilku metrów. Ponieważ na szlaku nie było żywej duszy, a skuteczności działania GSS (ichniejsze pogotowie górskie) woleliśmy nie testować, zaczęliśmy schodzić. Jak na złość w połowie drogi powrotnej znowu wyszło słońce. Porachunki z Dinarą trzeba będzie wyrównać za rok...
Tydzień laby w Chorwacji
11-09-2010

Tygodniowy pobyt w Chorwacji upłynął nam lekko, łatwo i przyjemnie. Najpierw zmobilizowaliśmy się, żeby w końcu przy 3 wizycie w tym pięknym kraju odwiedzić Park Narodowy Plitvickie Jezera. Fajna sprawa - ciekawe połączenie mazurskich jezior, bieszczadzkich lasów, oraz licznych wodospadów w jednym miejscu :) Następnie próbowaliśmy zdobyć Dinarę (patrz info wyżej) oraz byczyliśmy się kilka dni na kempingu w Stoji - miejscu, które nie zmieniło się wcale od mojego pobytu tam kilkanaście lat temu :)
Zell am See i okolice
11-09-2010

Nie masz pomysłu na wakacje z psem - jedź w Alpy austriackie. Pies nie stanowi tam żadnego problemu, nikomu nie przeszkadza, prawie wszędzie można z nim wejść (z wyjątkiem sklepów spożywczych), za darmo jeździ kolejkami górskimi - istny psi raj. Podczas naszego tygodniowego pobytu w Zell am See udało nam się wjechać z Bianką na Schmittenhohe i Kitzsteinhorna, zwiedzić wąwóz Sigmund-Thun-Klamm, tamy Mooserbooden oraz największy w Europie wodospad Krimml. Bez naszego psiska pojechaliśmy jedynie do jaskini Lamprechtshohle, tylko dlatego że padało i chcieliśmy dać Biance trochę odpocząć.
Beskid Śląski - Skrzyczne 1257 m. n.p.m.
21-08-2010

W ten weekend wybór padł na Skrzyczne. Co prawda miałem w planie wjechać na górę rowerem, jednak tym razem skończyło się na pieszej wycieczce w towarzystwie małżonki, Justyny, Karola i Bianki. Na podejściu ze Szczyrku przez Jaworzynę na górę było dosyć tłoczno, za to na zejściu nartostradami przez Małe Skrzyczne i Halę Skrzeczeńską nie było praktycznie nikogo.
Góry Świętokrzyskie - Łysica 612 m. n.p.m.
14-08-2010

W ramach treningu przed zbliżającym się wyjazdem w Alpy austriackie, wybraliśmy się z Jolą i Bianką na najwyższy szczyt Gór Świętokrzyskich - Łysicę.
Moje boje na "drogach żelaznych" w Dolomitach
10-07-2010

Wiatrówkę mam za sobą, więc nadarzyła się okazja żeby wyskoczyć w góry (tym razem z Andrzejem, kolegą z pracy). Wybór padł na włoskie Dolomity gdzie chcieliśmy przejść kilka ferrat w rejonie Brenty. Niestety pierwsza próba zakończyła się fiaskiem. Po przejściu połowy trasy musieliśmy zawrócić z powodu sporej ilości śniegu zalegającej na szlakach. Jak się później dowiedzieliśmy, wszystkie drogi w tym rejonie były jeszcze zamknięte, ponieważ 10 dni przed naszym przyjazdem spadło tam 60 cm śniegu! Chcąc nie chcąc, zdecydowaliśmy się przenieść na ferraty w okolicach Cortiny d'Ampezzo, gdzie udało nam się zaliczyć kilka przejść po drogach żelaznych.
Dlaczego akurat teraz? się pytam...
16-06-2010

Jak coś się ma za przeproszeniem "zepsuć", to zawsze się to musi stać w najmniej oczekiwanym momencie. Akurat tydzień przed urlopem podłapałem wiatrówkę. Niestety, chwilowo plany wyjazdowe trzeba będzie odwołać (przynajmniej do końca czerwca, więc z wyjazdu do Rumunii lipa...) :( ale za to mam trochę czasu, żeby posiedzieć nad aktualizacją strony...
Kolory Warmii
06-06-2010

Tym razem spędziliśmy kilka dni z dala od górskich krajobrazów. Wybór padł na Warmię, zachwalaną ostatnio przez Olę i Maćka. Miejsce super, jeśli ktoś lubi odpocząć od zgiełku miasta. Krowy, kozy, cisza i spokój... Mogliśmy tam również popróbować lokalnych specjałów przygotowywanych przez naszych gospodarzy, rewelacja...
Watykan (Wzgórze Watykańskie 76 m.)
30-05-2010

Przy okazji pobytu w Rzymie, do listy zdobytych szczytów dopisałem najniższe wzgórze zaliczane do Korony Europy. Żeby się na nie dostać, trzeba wykupić wycieczkę po Ogrodach Watykańskich. Samo wejście na 76 metrową górkę nie jest męczące, ale dwugodzinny spacer, z bez przerwy gadającą przewodniczką, może człowieka wykończyć.
Sławkowski Szczyt 2452 m. n.p.m.
23-05-2010

Po dwóch dniach zmagań w rejonie Małej Fatry przenieśliśmy się z Kubą w Tatry, żeby wejść na Sławkowski Szczyt. Droga z Hrebenioka na górę i zejście do Starego Smokowca zajęły nam 6 godzin (łącznie z licznymi przerwami na robienie zdjęć). Wynik chyba całkiem niezły, ponieważ według mapy, samo wejście na szczyt w warunkach letnich zajmuje ok. 5 godzin. W naszym przypadku, miejscami było jeszcze śniegu po pas i trzeba było torować drogę. Po drodze trafiliśmy na małe gradobicie i chmurę burzową, która przeszła blisko, ale na szczęście bokiem.
Słowacja, góry Małej Fatry
22-05-2010

Dzień pierwszy:
start spod Chaty Vratna (740 m.) -> Velky Krivan (1709 m.) -> Chleb (1646 m.) -> Hromove (1636 m.) -> Poludnovy Gruń (1460 m.) -> Stoh (1607 m.) -> zejście do Stefanowej (625 m.). Czas przejścia: jakieś 8 godzin.

W Stefanowej okazało się, że na tamtejszy "PKS", którym chcieliśmy podjechać po auto pod Chatę Vratna trzeba długo czekać, więc poszliśmy tam pieszo przez Gruń (989 m.), co zajęło nam 2 godziny. Według skomplikowanych obliczeń wykonanych wieczorem przy browarku, wyszło nam, że tego dnia pokonaliśmy ponad 2000 m. różnicy poziomów (drugie tyle trzeba było zejść...)

Dzień drugi:
start z miejscowości Terchova (514 m.) -> wąwóz Diery -> Velky Rozsutec (1609 m.) -> Maly Rozsutec (1343 m.) -> Terchova. (różnica poziomów: tym razem tylko +/- 1200 m.)
Śnieżka 1602 m. n.p.m. i Wielka Sowa 1015 m. n.p.m.
25-04-2010

Na najwyższy szczyt Karkonoszy wybraliśmy się tydzień przed majówką, żeby uniknąć tłumów, które zjadą do Karpacza na długi weekend majowy. Ponieważ do Karkonoskiego Parku Narodowego można legalnie wprowadzać psy, zabraliśmy ze sobą Biankę. Pierwszego dnia udaliśmy się na spacer pod Strzechę Akademicką, drugiego dnia "zaatakowaliśmy" Śnieżkę.

Wielką Sowę - najwyższy szczyt Gór Sowich zaliczyliśmy z Jolą zupełnym przypadkiem w ramach spaceru z Bianką. W drodze powrotnej z Karpacza zatrzymaliśmy się na przełęczy Walimskiej, gdzie jak się okazało, znajduje się początek niebieskiego szlaku prowadzącego na szczyt. Również przez przypadek udało nam się wejść na wieżę widokową, która akurat była w trakcie remontu.
Szkolenie z alpinizmu (Jastrzębia Wieża 2137 m.)
14-04-2010

Zamiast ponownie próbować zdobyć Gerlach, zdecydowałem się uczestniczyć w organizowanym przez PKA szkoleniu z zakresu alpinizmu. Decyzja była słuszna, ponieważ drugie podejście na Gerlach również się nie odbyło z powodu złej pogody. Gerlach nie zając, nie ucieknie, a szkolenie zdecydowanie warto było przejść. Ostatniego dnia kursu, w ramach egzaminu praktycznego, weszliśmy na Jastrzębią Wieżę (pierwszy z lewej szczyt na zdjęciu obok).
Nieudana próba wejścia na Gerlach :(
05-04-2010

Niestety, ze względu na niesprzyjające warunki atmosferyczne (burza śnieżna), planowane przez ekipę PKA wejście na najwyższy szczyt Tatr nie doszło do skutku. Kolejny termin wyznaczony został na weekend następny. Zobaczymy czy tym razem próba się powiedzie... Na otarcie łez, w kilka osób wybraliśmy się na spacer doliną Pięciu Stawów Spiskich.
Tydzień w Bieszczadach (Tarnica, Mała Rawka, Smerek)
17-01-2010

Podobnie jak w zeszłym roku zdecydowaliśmy się pojechać w Bieszczady w styczniu. Jeśli ktoś lubi ciszę i spokój, jest to idealny termin (ludzi spotkanych na szlaku w ciągu całego dnia można policzyć na palcach jednej ręki). Po raz kolejny skorzystaliśmy z gościnności Ewy i Roberta - gospodarzy Chaty Wędrowca w Wetlinie, niesamowitego miejsca, w którym można poczuć się jak we własnym domu :)
2009-2018 © Piotr Sokół. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Publikowanie zawartości serwisu i wykorzystywanie materiałów zamieszczonych w serwisie bez pisemnej zgody zabronione.
Projekt i wykonanie: Piotr Sokół